DERBY DLA ŚLĄSKA. SIÓDEMKA MIEDŹ POSTAWIŁA SIĘ NOWEMU LIDEROWI
Siódemka Miedź Legnica przegrała we własnej hali ze Śląskiem Wrocław 25:33 w meczu 17. kolejki Ligi Centralnej. Mimo poważnych problemów kadrowych, skazywana na pożarcie drużyna trenera Tomasza Górecznego postraszyła faworyta rozgrywek. Śląsk był lepszy i zwyciężył zasłużenie, ale Siódemka Miedź zasłużyła na uznanie za wolę walki i determinację.
Choć raport medyczny z legnickiej szatni wygląda już nieco lepiej, to jednak sytuacja kadrowa wciąż daleka jest od optymalnej. Ze Śląskiem ponownie zabrakło lidera drugiej linii Karola Puta (wszedł tylko na dwa rzuty karne), Karola Skawińskiego oraz Adriana Dorsza i Adriana Cichonia (ci dwaj w tym sezonie już nie zagrają). Tylko kilka minut na parkiecie spędził zaś wracający do zdrowia Dawid Król. W tak osłabionym zestawieniu Siódemka Miedź musiała stawić czoła pędzącemu do Orlen Superligi Śląskowi Wrocław.
Na sprawienie niespodzianki zabrakło nam atutów, zawodników i sił. Śląsk w Legnicy wygrał zgarniając punkty dającemu mu awans na fotel lidera, ale musiał na nie solidnie popracować. Pierwszy kwadrans był wyrównanym widowiskiem. W bramce kilka razy gości zatrzymał Maksym Lobchuk, w ataku skuteczni byli Michał Przybylak, Maciej Stańko i Ramon Oliveira. W Śląsku brylował zaś Kacper Adamski na którego nasza defensywa nie mogła znaleźć sposobu. Po 15 minutach przegrywaliśmy 7:9. Potem jednak zaczęły się schody.

Po naszej stronie zaczęły mnożyć się błędy i Śląsk zaczął odjeżdżać. Na przerwę schodził z 7-bramkową przewagą, co nie zwiastowało większych emocji w drugiej połowie. Tyle że nic bardziej mylnego! W 40 min. Wrocławianie wygrywali 25:16 i wydawało się, że wszystko mają pod pełną kontrolą. Wtedy nasza drużyna rzuciła się do odrabiania strat – w 7 minut rzuciła 7 bramek, a goście tylko 2. I w 47 min. Śląsk wygrywał już tylko 25:23, a wściekły z takiego obrotu sprawy trener „Wojskowych” Bartłomiej Koprowski wziął czas.
Niestety, końcówka należała do Śląska. Na dogonienie faworyta zwyczajnie zabrakło szerszej kadry, a co za tym idzie, sił. Przyjezdni rzucili 5 bramek z rzędu podwyższając wynik na 31:24 i w zasadzie było już po wszystkim. Finalnie przegraliśmy 25:33. Teraz przed nami arcyważne mecze z rywalami z dolnej części tabeli, z Gwardią Koszalin (28 lutego) i Anilaną Łódź (7 marca). Oby z Putem, Królem i Skawińskim w składzie, bo punkty są nam potrzebne, jak tlen.

SIÓDEMKA MIEDŹ LEGNICA – ŚLĄSK WROCŁAW 25:33 (13:20)
SIÓDEMKA: Lobchuk, Śliwiński, Zembrzycki – Oliveira 4, Majewski 2, Król 1, Wojsa 5, Kużdeba 3, Stańko 2, Put 1 (1), Łukawski 2 (2), Przybylak 5, Pacuła. Karne: 6/3.
ŚLĄSK: Małecki, Młoczyński – Przybylski 5, Pacek 1, Chałupka, Okapa 2 (1), Granowski 1, Adamski 7, Góralski 6 (1), Parowinczak 3 (1), Wychowaniec 5 (2), Wielgucki 2, Wandzel 1, Świątkiewicz. Karne: 8/5. Kary: 14 min.
PRZEBIEG MECZU: 1:3 (5), 5:6 (10), 7:9 (15), 8:14 (20), 10:17 (25), 13:20 (30), 14:22 (35), 16:25 (40), 21:25 (45), 24:28 (50), 24:30 (55), 25:33 (60).
FOT. JAKUB WIECZOREK











